Return to site

"Kochane World Media". Piszę w sprawie koncertu

Alina Czyżewska

Mój wyrok jest lepszy niż Twój

Kochane World Media,

z uwagą przeczytałam Wasze oświadczenie. Dużo tam naciąganych historii. W tym wpisie zajmę się jedną.

Cytat z Waszego oświadczenia:

👉„Zarząd Spółki World Media informuje, że wszystkie osoby obecne na tzw. „widowni” były aktorami - statystami, którzy zostali zaangażowani do udziału w produkcji Koncertu na tożsamych zasadach w stosunku do zasad, na których zaangażowani zostali Artyści Wykonawcy, występujący na scenie („deskach teatru”), dlatego osoby te nie stanowiły publiczności.

Zarząd dodatkowo wskazuje, że pojęcie publiczności oznacza „nieokreśloną liczbę odbiorców, i zakłada dodatkowo dość znaczną liczbę osób” (wyrok z dnia 7 marca 2013 r. w sprawie C-607/11 ITV Broadcasting Ltd i inni v. TV Catchup Ltd.), co w przypadku działań produkcyjnych Koncertu w kontekście aktorów – statystów, również nie miało miejsca”.

Argumentujecie, że nie było publiczności i powołujecie się na wyrok sądu, że "pojęcie publiczności oznacza nieokreśloną liczbę odbiorców, i zakłada dodatkowo dość znaczną liczbę osób”. No to... zerknijmy do tego wyroku w sprawie C-607/11 :D

Oto pełen cytat, a nie wyrwane z kontekstu słowa (angielskie słowa z oryginału wyroku w nawiasach - moje):

➡️"Po drugie, pojęcie 'publicznego udostępnienia' [👉 ‘communication to the 'public’] w rozumieniu art. 3 ust. 1 dyrektywy 2001/29, wymaga jeszcze, aby utwory objęte ochroną zostały rzeczywiście udostępnione 'publicznie' [👉communicated to a ‘public’]. W tym względzie z orzecznictwa Trybunału wynika, że pojęcie 'publiczności' [👉 the term ‘public’], do którego odwołuje się wspomniany przepis, oznacza, iż chodzi o nieokreśloną liczbę potencjalnych odbiorców, i zakłada dodatkowo dość znaczną liczbę osób".

Po ludzku: Wyrok mówi, co to znaczy, że coś jest publiczne, i robi to W KONTEKŚCIE (!) regulacji objętej artykułem 3 ust. 1. Dyrektywy 2001/29. Jaki to kontekst? Co reguluje ów artykuł?

➡️"1. Państwa Członkowskie powinny zapewnić autorom wyłączne prawo do zezwalania lub zabraniania na jakiekolwiek publiczne udostępnianie [👉communication to the public] ich utworów, drogą przewodową lub bezprzewodową, włączając podawanie do publicznej wiadomości [👉to the public] ich utworów w taki sposób, że osoby postronne mają do nich dostęp w wybranym przez siebie miejscu i czasie."

👉 Reasumując: Wyrok wcale nie rości sobie żadnego prawa do definiowania pojęcia publiczności – co sugerujecie w oświadczeniu! Odwołuje się do przepisu, w którym jest mowa o "podawaniu do publicznej wiadomości", a nie o "publiczności", i rozważa, co oznacza, że coś jest "PUBLICZNE", a nie czym jest "PUBLICZNOŚĆ".

---

PUBLICZNOŚĆ czy PUBLICZNY?

Kochane World Media, weźcie pod uwagę, że cytujecie w oświadczeniu TŁUMACZENIE wyroku. Wyrok w żadnym wypadku nie definiuje pojęcia „publiczność”, rozumianą jako grupę osób na przedstawieniu, lecz „publiczność” w rozumieniu faktu, że coś jest publiczne.

PUBLICZNOŚĆ po angielsku - to AUDIENCE. W wyroku nie występuje słowa AUDIENCE, tylko PUBLIC. PUBLIC - to przymiotnik: publiczny, przysłówek: publicznie, lub rzeczownik, w rozumieniu: społeczeństwo. I tylko w tym znaczeniu należy rozumieć polskie tłumaczenie wyroku.

A "TO THE PUBLIC" oznacza: "publicznie".

Warto zerknąć sobie na angielską wersję wyroku i dyrektywy, żeby zrozumieć, co ma na myśli wyrok i co konkretnie definiuje:

🔵 WYROK: „In the second place, in order to be categorised as a ‘communication to the public’ within the meaning of Article 3(1) of Directive 2001/29, the protected works must also in fact be communicated to a ‘public’. In that connection, it follows from the case-law of the Court that the term ‘public’ in Article 3(1) of Directive 2001/29 refers to an indeterminate number of potential recipients and implies, moreover, a fairly large number of persons”.

- jak widać, w wyroku nie chodzi o to, że „termin ‘PUBLICZNOŚĆ’ odnosi się do nieokreślonej liczby odbiorców” ale o to, że: „termin ‘PUBLICZNY’ odnosi się do nieokreślonej liczby odbiorców”. I jest to nawet logiczne, bo publiczność to także ograniczona liczba 20 osób, oglądająca monodram na scenie kameralnej :)

🔵 DYREKTYWA, art, 3 ust.1: "Member States shall provide authors with the exclusive right to authorise or prohibit any COMMUNICATION TO THE PUBLIC of their works, by wire or wireless means, including the making available TO THE PUBLIC of their works in such a way that members of the public may access them from a place and at a time individually chosen by them".

--

A na chłopski rozum - publicznością jest nawet grupa 10 osób w ciasnej piwnicznej salce, w której niszowy muzyk gra swój koncert. Mała, ograniczona liczba - a jednak publiczność. Więc naprawdę w głowie mi się nie mieści, drogie World Media, że próbujecie wcisnąć nam, że publiczność to nieograniczona liczba ludzi.

Hmmm… pewnie zaraz znajdą się jakieś umowy z tymi „statystami grającymi publiczność” :D Będzie to bardzo naciągane – bo nawet jak mój tato opłaci 50 osób, by przyszły na mój spektakl i gromko biły brawo, to i tak te 50 osób stanie się publicznością. Opłaconą przez mojego tatę, ale – publicznością.

Hmmm… ja bym na Waszym miejscu zmieniła prawnika ;)

---

Transmisja to jedna rzecz, i nikt wszak nie twierdzi, że nie można transmitować - wciąż przecież są transmitowane konferencje, wydarzenia, np. przylot antonowa. Ale nie były transmitowane mecze - bo meczy nie można było odbywać. Tak samo jak nie transmitowano spektakli granych do pustych sal w teatrach - bo nie wolno było grać w teatrach. Tak samo nie było transmisji ze zgromadzeń rozumianych zgodnie z prawem o zgromadzeniach - bo zgromadzeń nie było, bo były zabronione. Ich organizowanie to byłoby naruszanie prawa, a ich transmitowanie nie powodowałoby, że zgromadzenie przestałoby być zgromadzeniem, a stało się nagraniem audiowizualnym. Mecz, spektakl, koncert, zgromadzenie - to jedna rzecz, transmisja - to druga. Transmitować wolno, ale grać koncertów w teatrach - nie. To, że coś jest transmitowane, nie powoduje, że staje się utworem audiowizualnym, że przestaje być meczem, koncertem, spektaklem, zgromadzeniem.

Rozgrywka piłkarska bez publiczności, a tylko transmitowana - wciąż pozostawałaby rozgrywką piłkarską. Nawet gdyby siedzieli na trybunach tzw. "statyści" :) Gdyby ktoś dla obejścia zakazów, organizował w restauracji wesele na 200 osób i stwierdził, że to wcale nie wesele, tylko tworzenie utworu audiowizualnego, i podpisał z wszystkim gośćmi para-umowy na statystowanie wolontariackie, to jednak wciąż to jest wesele, łamiące zakazy ustanowione w rozporządzeniu.  
I tak samo nie wolno grać spektakli w teatrach i ich transmitować, jak i organizować w nich koncertów - do celów transmisji.

---

Poza tym przypominam Rozporządzenie z 16 maja: Zakazana jest działalność ujęta w dziale 90.0. Mamy tu 90.04.Z: "Działalność obiektów kulturalnych. Podklasa ta obejmuje: działalność teatrów i sal koncertowych, galerii i salonów wystawienniczych, domów i ośrodków kultury, świetlic oraz pozostałych obiektów kulturalnych".

Teatr to obiekt kulturalny wymieniony wprost - czyli w tym obiekcie nie można prowadzić działalności z udziałem publiczności (statystów). Jeżeli ktoś by chciał sobie robić nagrania audiowizualne koncertu, to OK - zróbcie i transmitujcie koncert na łące, pilnując by nie podpadł pod inne ograniczenia wynikające z rozporządzenia, ale obiekty jak teatry są z tej działalności wyłączone.

---

WYROKI w obu wersjach językowych:

- eng: https://eur-lex.europa.eu/legal-content/EN/TXT/PDF/?uri=CELEX:62011CJ0607&from=EN

- pl: https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/PDF/?uri=CELEX:62011CJ0607&from=EN

DYREKTYWY:

- eng: https://eur-lex.europa.eu/legal-content/EN/TXT/PDF/?uri=CELEX:32001L0029&from=PL

- pl: https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/?uri=CELEX%3A32001L0029

---

Do kogo się pisze, ażeby poprawiono polskie tłumaczenie wyroku? Bo jak widać, powoduje dużą dezorientację prawną i wyłącza logiczne myślenie.

All Posts
×

Almost done…

We just sent you an email. Please click the link in the email to confirm your subscription!

OKSubscriptions powered by Strikingly