Return to site

Dyrektorzy. Chorzy na władzę?

Opracowanie ankiety "Jak tam w teatrze"

tekst: Alina Czyżewska/

CZĘŚĆ I

WSTĘP NIECO OSOBISTY

“Utworzyła portal dla anonimowych donosów" 

- tak o mojej ankiecie, skierowanej do pracownic i pracowników teatrów, wypowiedział się w słynnym już poście w social mediach jeden z dyrektorów teatrów. Chodziło mu o ankietę zatytułowaną "Jak tam w teatrze?", którą opracowałam w związku z organizowanymi konkursami na dyrektorów trzech warszawskich scen: Dramatycznego, Studio i Komedia.

Oto ona: w tym LINKU . A w poniższym artykule - pierwsza partia odpowiedzi.

W tym dość długim - uprzedam z góry! ;) - artykule przedstawiam opracowanie odpowiedzi z tejże ankiety, mając nadzieję, że może w końcu zdobędziemy się na przyzwoitość i odwagę w środowisku oraz na szczeblach władzy, by porozmawiać otwarcie i głośno o poniżaniu, upokarzaniu i przemocy, które mają miejsce w tzw. “świątyniach sztuki”. W teatrze bowiem - jak w kościele: dużo jest “świętości”, których “nie wolno” szargać i tajemnic, które zamykają usta i nakazują posłusznie wielbić “wielkich”, oklaskiwanych i sławnych.

Mimo iż teatry kojarzone są raczej z wolnościowymi wartościami i wzniosłymi ideami,  to w wielu z nich sposób zarządzania bliższy jest folwarcznemu zamordyzmowi. Uważam, że dopiero po tym, jak odważymy się publicznie rozmawiać o problemie, możemy zacząć zarysowywać zdrowe granice, piętnować patologie, stawiać odpór nadużyciom i zacząć coś zmieniać...

Zatem - zacznijmy. Bo po #metoo, ujawnieniach przemocy teatrach i szkołach teatralnych, czas najwyższy porzucić w końcu pielęgnowaną mentalną komunę i folwarczne stosunki i zacząć, po ponad 30 latach budowania społeczeństwa wolnego i demokratycznego, żądać w naszych miejscach pracy poszanowania prawa oraz praw człowieka.

1. CEL ANKIETY

Powód i cel ankiety wyjaśniłam we wstępie do niej:

"(...) przestrzeganie i poszanowanie praw człowieka to wspólna, publiczna sprawa. Zajmuję się tym, aby w naszym społeczeństwie demokracja i poszanowanie praw człowieka istniały nie tylko na papierze. Obecnie pracuję w Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska i moją rolą jest “patrzenie władzy na ręce”. A ponieważ jestem też aktorką, zaczęły trafiać do mnie różne sprawy związane z problemami teatru: z konkursami, mobbingiem, przemocą, brakiem transparentności. Dlatego teatry szybko znalazły się w kręgu moich działań (...).

W środowisku teatralnym akceptujemy i uważamy za normę: nadużywanie władzy: krzyk, szantaż, upokarzanie, wymuszanie poświęceń, posłuszeństwa i źle rozumianej "lojalności", do normy zaliczamy niedotrzymywanie ustaleń i wystawianie ekip realizatorskich do wiatru, a także karygodne traktowanie osób pracujących w pionach technicznych i wyżywanie się na pracownicach i pracownikach administracyjnych".

Często zwalniamy ludzi teatru - ludzi ze szczytów artystycznego Olimpu, z poszanowania nas i norm społecznych, rozgrzeszamy z trwonienia środków publicznych lub uznajemy, że w sumie to, co robią, jest OK, bo przecież “sztuka rządzi się innymi prawami”.

Nie, sztuka nie rządzi się innymi prawami. Teatr jest wspólnym, publicznym dobrem, a ten, kto nim zarządza, ma obowiązek działać na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji). Poszanowanie i ochrona przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka jest obowiązkiem władz publicznych (art. 30 Konstytucji). Każdy dyrektor i dyrektorka ma obowiązek szanować polski porządek prawny i zapisane w nim wartości, jak np. zakaz dyskryminacji, zakaz nierównego traktowania, zakaz upokarzającego traktowania; ma ponadto obowiązek wydatkowania środków publicznych w sposób celowy i oszczędny, a nie bizantyjski (ustawa o finansach publicznych), pamiętając przy okazji, że gospodarka środkami publicznymi jest jawna i prędzej czy później ktoś może zapytać o wydatki na cele prywatne, dokonywane z pieniędzy instytucji, albo o nagrody, przyznawane według zasady "dziel i rządź".

2. ZAWSZE TAK BYŁO, PO CO TO ZMIENIAĆ. 

Wiem, że są osoby, które twierdzą, że bez "praktyk, nazywanych dziś przemocowymi", nie da się robić "dobrego teatru". Dopytuję: czy ta prawda opiera się na jakichś badaniach, opracowaniach naukowych, czy tylko na własnych doświadczeniach? Przypomnę w tym miejscu, że w życiu niekoniecznie jest tak, że jeżeli "ty" czegoś nie potrafisz, to inni też tego nie potrafią…

Bez wątpienia, stosując przemoc i nadużywając władzy, łatwiej robi się teatr. Tak samo też łatwiej: rządzi się ludźmi, wywołuje strach, uzyskuje profity, osobiste korzyści, lojalność i podległość podwładnych, buduje ego, pozycję i sieci zależności. Jednak wybierając w 1989 roku demokrację, przyjmując w 1997 taką a nie inną Konstytucję, i wstępując w 2004 roku do Unii Europejskiej, umówiliśmy się na demokratyczne państwo prawne, oparte o prawa człowieka i solidarność społeczną. Państwo i jego instytucje uznaliśmy za dobro wspólne. Nie za prywatne folwarki. A do zagwarantowania tego wszystkiego przyjęliśmy całkiem dobre rozwiązania prawne, m.in. w kodeksie pracy, karnym czy cywilnym. W życiu codziennym wciąż jednak zdajemy się nabierać na folwarczną narrację, że władzy wolno więcej.

Na szczęście czasy się zmieniają i coraz jaśniej widać, że ujawnianie nieprawidłowosci daje szansę na realne zmiany, a publiczna debata nad ważnymi zasadami, wartościami i standardami życia społecznego jest nam bardzo potrzebna.

3. DAĆ GŁOS

Opracowanie tej ankiety to nasz wkład (mój i osób, które ją wypełniły - dziękuję za zaufanie!), do tej debaty. To próba dania głosu tym, które i którzy widzą nieprawidłowości, nie godzą się na nie, ale nie mają narzędzi, siły ani możliwości, by na to zareagować, obronić siebie lub kogoś, i którzy/które się boją, bo wciąż nie mamy społecznych wzorców, scenariuszy na solidarne działania, wspieranie się i reagowanie, kiedy władza przekracza granice.

Dziękuję ogromnie tym osobom, które same nie doznały silnych krzywd, ale wypełniły ankietę, bo były obserwator/kami takich sytuacji. 

Dziękuję cichym i wrażliwym świadkom, którym nie jest obojętne.

Mam nadzieję, że to opracowanie wpłynie także na przedstawicieli i przedstawicielki organów władzy i komisje konkursowe, które wybierają dyrektorów i dyrektorki instytucji kultury; uświadomi, jakie nadużycia mogą mieć miejsce w miejskich, wojewódzkich instytucjach i sprawi, że w procedurze wyboru osoby zarządzającej teatrem dostrzeżona zostanie waga nie tylko osobowości czy “sławy” kandydata i jego/jej wizji, ale także: umiejętność zarządzania zespołami pracowników i pracownic, rozwiązywania konfliktów i komunikacji bez przemocy, kompetencje miękkie, świadomość prawno-demokratyczna, planowana transparentność wydatkowania i poszanowanie środków publicznych, podejmowanie działań równościowych, antyprzemocowych, antydyskryminacyjnych i tworzenia zdrowego i sprawiedliwego środowiska pracy.

Część II

ANKIETA - ogólnie

Ankietę utworzyłam "bez żadnego trybu", 16 listopada. Dystrybuowałam ją przez internet, poprzez sieci znajomych. Wysłałam także e-maile do związków zawodowych, a także sekretariatów teatrów z zachętą do rozprowadzenia ankiety wśród osób pracujących - nie robiąc ze swojego działania tajemnicy i zakładając (bezczelnie lub naiwnie), że przecież wszystkim nam powinno zależeć na dobru wspólnym.

1. KTÓRE TEATRY?

Ankietę skierowałam początkowo do trzech wyżej wspomnianych instytucji, ale szybko pojawiły się sugestie, że w innych miejscach wiele spraw także wymaga ujawnienia, dlatego "otworzyłam" ją również dla innych teatrów. Zebrałam 73 dpowiedzi, z czego najwięcej odpowiedzi (aż 43) dotyczyło Teatru Dramatycznego. Następnie: 8 - TR Warszawa,  6 - Teatru Jaracza w Olsztynie,  4 - Teatru Studio, po jednej lub 2 odpowiedzi z teatrów: Narodowego, Powszechnego, Nowego, Żydowskiego i Syrena w Warszawie, Muzycznego i Miejskiego w Gdyni, Groteska i Starego Teatru w Krakowie, Opery Wrocławskiej, Opery na Zamku w Szczecinie i Warszawskiej Opery Kameralnej.

Dodatkowo, otrzymałam 5 wiadomości drogą emailową - te dotyczyły tylko Teatru Dramatycznego.

Wszystkie te odpowiedzi, nawet pojedyncze, traktuję jako istotne SYGNAŁY (czasem o sile alarmu) o możliwych nieprawidłowościach w danych instytucjach, wymagających reakcji i sprawdzenia. Jednocześnie zapraszam zaniepokojone osoby, zarządzające tymi instytucjami, do kontaktu ze mną (nie ujawnię sygnalistów ani ich historii, ale chętnie wskażę, jakie problemy zamiatacie pod dywan), a także zachęcam do zbadania we własnym zakresie, co nie gra w Waszych teatrach, i podjęcia realnych działań naprawczych. W żadnym wypadku nie doradzam działań odwetowych.

Aby chronić sygnalistów/sygnalistki, nie piszę, z którego teatru pochodzi dane zgłoszenie. Warto wspomnieć, że wiele problemow powtarza się i dotyczy wielu teatrów –  jestem pewna, że czytając niektóre fragmenty, pomyślicie: “o, to zupełnie jak u nas”.  Mechanizmy władzy i jej manifestowanie się są bardzo podobne.

Swoją drogą – to interesujący teren do badań socjologicznych i psychologicznych.

2. KTO WYPEŁNIŁ?

Osoby, które wypełniły ankietę, są lub byli pracownicami i pracownikami różnych pionów, pełnią lub pełniły różne funkcje. Najwięcej odpowiedzi spłynęło od 

  • aktorów/ek (24), 
  • od osób pracujących w 
  • pionie technicznym (9), 
  • administracyjnym (10), 
  • osób z zewnętrznego zespołu realizatorskiego (6), 
  • działu obsługi widza (8). 

Odpowiedzi udzielali m.in. inspicjenci, charakteryzatorki, muzycy, reżyserki, technicy, osoby z marketingu i działów literackich i in.

Wiek:

  • 48,4% respondentów/tek to osoby w przedziale wieku 36-45 lat
  • 30,6% to osoby w wieku 26-35 lat
  • 14,5% to osoby w wieku 46-55 lat
  • po 3,2% to osoby poniżej 25 lat i w przedziale 56-65.

Zdaję sobie sprawę z “niedocieralności” ankiety do osób starszych i mniej użytkujących nowe technologie - jednak w moich zasobach mam tylko to narzędzie. 

O wiele więcej możliwości zbadania i poznania nieprawidłowości w miejscu pracy pozostaje w dyspozycji pracodawców, których i które niniejszym zachęcam do skorzystania i samodzielnego przyjrzenia się problemom w zarządzanych przez siebie teatrach. Serio.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby i Państwowa Inspekcja Pracy dogłębnie zbadała tę kwestię (przy okazji z uznaniem odnotowuję działania krakowskiej PIP w lokalnej współpracy na rzecz wyeliminowania nieprawidłowych zachowań i sytuacji w teatrach po ujawnieniu nadużyć w teatrze Bagatela).

3. CHWILA NA LICZBY I ODCZUCIA

W pytaniu nr 4. ankiety poprosiłam o zaznaczenie negatywnych sytuacji, odczuć, przeżyć, które towarzyszą ankietowanym w miejscu pracy. Można było wybrać dowolną ilość przykładów z 21 opisanych sytuacji.

Z 73 ankietowanych, 70 osób wypełniło tę część ankiety. Poniżej uszeregowuję je od najcześciej wybieranych, podając procent osób, które wskazały dane sytuacje jako mające miejsce w ich pracy.

  1. uważasz, że Twoim miejscu pracy zdarzają się sytuacje nadużywania władzy przez pracodawcę - 82%,
  2. kiedykolwiek byłaś/-es świadkiem nadużyć pracodawcy wobec innego pracownika - 73%,
  3. uważasz, że zasada finansowego wynagradzania pracownic/ników jest nietransparentna i/lub niesprawiedliwa - 72%,
  4. kiedykolwiek czułaś/-es strach przed przyjściem do pracy (chodzi o strach wynikający z atmosfery i warunków pracy oczywiście, a nie o np. tremę) - 70%,
  5. uważasz, że w Twoim miejscu pracy ma miejsce mobbing - 69%,
  6. odczuwasz lęk wyrażania własnego zdania, opinii, poglądów w swoim miejscu pracy -66%,
  7. kiedykolwiek doświadczyłeś/-es przemocy werbalnej w miejscu pracy (np. ktoś zwrócił się do Ciebie w sposób urągający twojej godności i sprzeczny z etyką, padło obraźliwe słowo lub komentarz pod Twoim adresem, ktoś używał inwektyw lub wulgaryzmów w stosunku do Ciebie, ktoś "wydarł" się na Ciebie) -57%,
  8. czujesz się traktowany/a przedmiotowo, bez poszanowania Twojej godności - 56%,
  9. kiedykolwiek usłyszałaś/-eś z ust pracodawcy/reżysera niestosowny komentarz nt swojej osoby (np. opinia, która uderza w Ciebie jako człowieka, a nie pracownika. Opinia, która wykracza poza stosunek pracy, jest „osobistą wycieczką”) - 56%,
  10. masz wiedzę o tym, że regulamin pracy jest łamany (np. w zakresie liczby godzin pracy, odpooczynku, organizacji pracy, praw pracownika lub obowiązków dyrekcji zapisanych w tym regulaminie) - 55%,
  11. kiedykolwiek zostałeś/-es ukarany za wyrażenie sprzeciwu/niezgody/własnych poglądów - 47%,
  12. zdarzyło ci się płakać z powodów wywołanych w pracy (np. po omówieniu) - 43%,
  13. istnieje oficjalny lub nieoficjalny zakaz rozmawiania o swoich stawkach, wynagrodzeniach - 42%,
  14. odczuwasz różnicę w podejściu pracodawcy do pracownic/ników ze względu na płeć - 40%
  15. kiedykolwiek padłaś/-es ofiarą przemocy ekonomicznej ze strony pracodawcy (np. w ramach kary zostałaś/-eś pozbawiony możliwości zarabiania pieniędzy, otrzymujesz niższe wynagrodzenie niż inni pracownicy, "uznaniowy" charakter wielu świadczeń sprawia, że otrzymujesz mniej pieniędzy niż inni pracownicy, lub zostałaś/-eś ich całkowicie pozbawiona/-y - 37%
  16. uważasz, że jesteś godnie wynagradzana/-ny za swoją pracę - 20%
  17. [dla zespołów realizatorskich] miał*ś naciski dyrekcji, żeby nie obsadzać aktora/rki zatrudnionej na etacie, pomimo że spełnia warunki roli i jest dyspozycyjny/a lub naciski dyrekcji na zmianę obsady już po rozpoczęciu prób - 17%
  18. nastąpiło odstąpienie od realizacji spektaklu pomimo wiążących umów zawartych ustnie i zaawansowania prac przygotowawczych - często parę dni przed planowaną pierwszą próbą - 18%
  19. [do osób pracujących nad spektaklem] w trakcie prób mają miejsce naruszające Wasze granice personalne komentarze, które bezpośrednio odnoszą się bardziej do Was jako autonomicznej osoby, niż zawodu, który wykonujecie ("wycieczki" dotyczące Waszego życia osobistego, prywatnego, rodzinnego itp., słowa, które budzą Wasz dyskomfort lub niepokój, bo bardziej komentują Was, a nie Wasze wykonanie artystyczne) - 18%
  20. kiedykolwiek byłaś/-es szykanowana/-any ze wzgledu na wyglad w swoim miejscu pracy (np ze względu na swoją wagę, sposób ubierania się, fryzurę itp - 11%
  21. kiedykolwiek byłaś/-es ofiarą/świadkiem molestowania seksualnego w miejscu pracy - 8% 

Jedno z umieszczonych w tym punkcie pytań dotyczyło pozytywnego odczucia: tylk\o 20 procent wskazało, że czuje się godnie wynagradzanymi za swoją pracę.

Słowo komentarza do kwestii oficjalnego lub nieoficjalnego zakazu rozmawiania o swoich stawkach, wynagrodzeniach (ten problem wskazało 42% odpowiadających).

Choć taki zakaz może się wielu osobom wydawać prawem pracodawcy, a rozmowa o zarobkach - "nielegalna", to z całą mocą podkreślić należy, że to, ile zarabiasz, jest Twoim dobrem osobistym (chronionym na gruncie Kodeksu Cywilnego), którym możesz rozporządzać jakkolwiek chcesz: możesz o tym mówić, wytatuować sobie na czole, wydrukować na koszulce. Żaden kruczek w umowie, zakazujący Tobie ujawniania Twoich zarobków, nie ma mocy prawnej.  Dotyczy to i etatu, i umów o dzieło czy zleceń, jak i stawek za spektakle.

Otwierając jawną rozmowę o pieniądzach możemy zweryfikować, czy konstytucyjny zakaz dyskryminacji jest przez pracodawcę szanowany. 

 

4.CO DOBREGO? LICZBY I ODCZUCIA

W pytaniu nr 5. podałam listę pozytywnych twierdzeń, dotyczących miejsca pracy. Ten punkt wypełniło tylko 31 osób (na 73), z czego:

1) 16 osób uważa, że w ich MIEJSCU PRACY (pomijając pracodawcę) przestrzega się zasad kultury osobistej, zwraca się do współpracowników z szacunkiem i przestrzega się zasad etyki zawodowej,

2) 11 osób czuje się bezpiecznie w swoim miejscu pracy,

3) 6 osób uważa, że w miejscu pracy wszyscy pracownicy, wykonujący ten sam rodzaj pracy, są równo traktowani

4) 6 osób uważa, że PRACODAWCA przestrzega zasad kultury osobistej, zwraca się do pracowników z szacunkiem i przestrzega zasad etyki zawodowej,

5) 4 osoby czują się szanowane przez pracodawcę w swoim miejscu pracy.

Ponadto pojawiły się odpowiedzi:

- Uważam, że pracodawca skutecznie stosując wyrafinowane metody: gaslighting, manipulacje, zaszczuwanie wpływa na atmosferę zastraszająca wszystkich pracowników.

- Wszystko zależy od nastroju i dyrektora i od tego czy twój ostatni spektakl był udany. Jeżeli tak, to lepiej cię traktuje, ale jeżeli jest inaczej, to już daje Ci do zrozumienia, że jesteś słaba i ze na twoje miejsce jest tysiąc chętnych.

5. KTO BRYLUJE?

W przemocowym tangu brylują - tu nie ma zaskoczenia - osoby będące na stanowiskach dyrektorskich.

  • 55 osób na 73 wskazało, że doznała jakiejś formy nadużycia władzy ze strony dyrekcji (głównego lub zastępców),
  • 19 osób wskazało, że doznało sytuacji przemocowej ze strony reżysera/rki,
  • 16 osób - ze strony aktora/rki
  • 14 osób - ze strony kierownictwa działu/pionu
  • 9 osób - od innej osoby z grona realizatorów.

Zaś świadkami przemocy wobec innej osoby/osób, było:

  • 50 osób - przemocy ze strony dyrekcji
  • 24 osoby - ze strony reżysera/rki
  • 23 osoby - ze strony kierownictwa działu/pionu
  • 13 osób - ze strony aktora/rki
  • 8 osób - ze strony kogoś z ekipy realizatorów

7 osób zaznaczyło, że nie była świadkiem takich sytuacji.

Niektóre osoby wpisywały także nazwiska osób stosujących przemoc. Nie wymienię ich tutaj, natomiast prześlę teatrom informacje, kogo wskazywano (chroniąc oczywiście respondentów/tki). Odpowiedzi teatrów na pewno opublikuję.

 

6. "SŁOWA OD SERCA" do władz.

Osobno należą się “słowa od serca” do bohaterów i reżyserów całej patologii, czyli do organizatorów instytucji kultury. Szanując pracę urzędników i urzędniczek, dostrzegam, że problemem często brak jest “woli politycznej” osób decydenckich do jakiejkolwiek reakcji na alarmujące sygnały i nieprawidłowości.

Dlaczego? Być może dlatego, że kulturę traktuje się jako ozdobę dla władzy - i póki teatr spełnia swoje zadanie, będąc miejscem modnym, w którym warto się pokazać w nowej kreacji lub którym warto się pochwalić, to... po co to ruszać? Na wiele rzeczy przez lata przymyka się oko, zamiata pod dywan, puszcza mimo uszu - metafor na opisanie urzędniczych uników jest więcej niż realnych przykładów odpowiedzialnych i właściwych działań. Tu dla klarowności od razu zaznaczę: nie pochwalam ręcznego sterowania i pociągania za sznurki przez żaden ratusz, bo to przekracza ramy prawne, natomiast kontrola wydatkowania środków publicznych czy zawnioskowanie o kontrolę do PIP, a nawet zawiadomienie policji czy prokuratury w związku z możliwością popełnienia przestępstwa - to działania, których po prostu oczekujemy od władz publicznych.

Drodzy organizatorzy instytucji kultury, nie da się zaakceptować narracji, że “my nic nie możemy zrobić”. Możecie, i to wiele. Chętnie pomogę i pokażę. Ale nie możecie zwalać odpowiedzialności za finanse publiczne oraz przede wszystkim życie i zdrowie ludzi na barki aktywistów i aktywistek, bo Wam samym jest trochę niewygodnie drażnić misia, z którym się miziacie po brzuszkach na bankietach i macie ładne zdjęcia z zawodowo-służbowych spotkań! To przecież system, a nie pojedynczy samozwańcy, ma chronić dobro wspólne. To w urzędach są zasoby czasu, ludzi i pieniędzy, aby zbadać, sprawdzić i porównać, czy np. teatr jest bankomatem dla dyrektora, podczas gdy szeregowi pracownicy zarabiają żałośnie mało. I aby reagować na doniesienia ustne i pisemne, składane od lat.

Jak to zrobić? Rozumiem, że nie ma w urzędach praktyki w takich sprawach, więc mogę podpowiedzieć. Telefon mój jest na stronie Sieci Obywatelsiej Watchdog Polska, zapraszam.

A tymczasem dedykuję organom władzy - organizatorom instytucji kultury, fragment jednej z wypowiedzi:

I teraz nasuwa mi się pytanie, w jaki sposób władze miasta weryfikują tych ludzi? Przecież będą oni za nas odpowiedzialni, będą nami kierować i podejmować decyzje związane bezpośrednio z naszym życiem! Czemu w tym wszystkim miasto zapomina o tych, którzy będą tym ludziom podlegać, a którzy (bardzo często ze względu na dorobek i staż pracy) mogliby coś na ich temat powiedzieć. Może wystarczy anonimowa ankieta wysłana do aktorów i aktorek? Taka nawet jak ta, którą wypełniam - ale nie po fakcie, tylko przed faktem, weryfikująca też kandydatów, a nie tylko mijającą kadencję.

Mam dość tej sytuacji, mam dość tego środowiska i mam dość milczenia tego środowiska.

 

CZĘŚĆ III

SŁOWA, SŁOWA, SŁOWA

W tej części, którą podzielę na odcinki, a całość opublikuję w ciągu następnych dni, oddaję głos osobom, które wypełniły ankiety. Wybrałam tylko niektóre wypowiedzi i takie fragmenty, które pozwalają na zachowanie poufności. Czasem zmieniam okoliczności, aby nie dopuścić do zidentyfikowania osoby.

Szczególnie dziękuję za głosy, w których opisujecie krzywdy, które przydarzyły się innym, o których się wciąż szepcze, które wryły się w pamięć jako niesprawiedliwość. Zdarzyło się, że te same historie przytoczone były przez więcej niż jedną osobę.

Najwięcej wypowiedzi dotyczy Teatru Dramatycznego, natomiast jak będziecie je czytać, to można dopasować do wielu miast, miejsc, teatrów i nie tylko…

Pogrupowałam wybrane wypowiedzi według wyłaniających się swoistych kategorii, które nazwałam:

1. CYTATY.

2. PIENIĄDZE PUBLICZNE WCHODZĄ DOBRZE

3. STYLE ZARZĄDZANIA cz. I

W następnych "odcinkach"

 opublikowane zostaną wypowiedzi ubrane w kategorie:

  • NIERÓWNE TRAKTOWANIE
  • PŁEĆ STRACH I UPOKARZANIE
  • KODEKS "PRACY"
  • RELACJE "PROFESJONALNE"
  • "WSZYSCY WIEDZĄ"
  • ZWIĄZKI ZAWODOWE
  • DLACZEGO TO TRWA?
  • CO DOBREGO?

Zapraszam do lektury.

 

1. CYTATY

- dyrektor do swojej zastępczyni "ty się lepiej zamknij",

- dyrektor do reżyserki: "ty to już lepiej nie myśl", "ty idiotko",

- dyrektor do innej osoby na stanowisku kierowniczym: "zamknij się, kretynko",

- dyrektor do dramatopisarki "ty to lubisz pisać o tych skrobankach, co?",

- dyrektor do pracownicy, która poprosiła go o podpis na zamówieniu papieru do ksera: "pięćdziesiąt złotych? to nie możesz ze swoich zapłacić?",

- reżyser do aktora, który zareagował na stosowane wobec koleżanki aktorki przemocowe "metody reżyserskie": "zamknij tę swoją mordę",

- dyrektor do aktora, który nie chciał podjąć dodatkowej pracy na umowę zlecenie w okresie urlopowym: "coś ci chyba gnije w mózgu",

- dyrektor o osobie na kierowniczym stanowisku: "ta głupia cipa",

- dyrektor do pracownicy: "Chyba cię dziś nie wyruchał ten twój koleś bo jesteś taka napięta",

- dyrektor do aktorów: "debil", albo "wypierdolę cię z tego teatru", "jesteś żałosny", "nie nadajesz się na scenę",

- dyrektor do pracowników, w związku ze zbliżającym się konkursem: "miasto chce zniszczyc ten teatr", "miasto was wszystkich zwolni".

 

2. PIENIĄDZE PUBLICZNE WCHODZĄ DOBRZE

Odpowiedzi z ankiet:

 - Skandaliczne szastanie publicznymi pieniędzmi. Kompletny brak planu, rozeznania rynku, zlecanie projektów bez zapytań ofertowych — szczególnie jeśli chodzi o pandemiczny program online’ów i platformę, która właśnie odchodzi do lamusa mimo grubej inwestycji w nią.

- Dyrektor przez jakis czas pobierał dodatek na paliwo, chociaż nie ma prawa jazdy, a w tym samym czasie jeździl z i do teatru taksówkami.

- Dyrektor jeździł taksówkami do i z pracy, biorąc jednocześnie dodatek na benzynę (mimo że nie ma samochodu).

- Z tego co mi wiadomo w tej chwil,i dyrektor wożony jest do i z teatru do domu pod miastem przez dwóch kierowców i dwa samochody. Proszę sobie wyobrazić jakie to są koszty miesięczne i jakie w skali roku!

- Odwołanie spektakli na kilka dni przed premierą, kiedy wykorzystany jest już cały budżet produkcyjny, bez podjęcia próby ratowania spektaklu, zainwestowanego czasu aktorów i realizatorów i wydanych publicznych pieniędzy.

- Skąpienie pieniędzy dla pracownikow niższych rangą (zwlekanie z wypłatą nadgodzin, pomijanie przy premiach mimo okresów ogromnego obciążenia pracą).

- Dyrekcja mówi, że szanujemy publiczne pieniądze, przy jednoczesnych wykwintnych bankietach i kwiatach przy spektaklach z udzialem dyrekcji; 

- regularne zatrudnianie za solidne honoraria realizatorów, którzy zwyczajnie chałturzą i obarczanie za jakość ich pracy odpowiedzialnością pracownikow teatru (że nie dopilnowali); podejrzane funkcje i podróże dyrektorki.

- Zarobki dla osób z zewnątrz, znajomych pani Dyrektor, są niesamowicie wysokie. Wybierani przez nią reżyserzy nie przygotowują scenariuszy ani riderów. Jest totalna wolna amerykanka, którą technika MUSI obsłużyć.

- Planowanie - skrajna niekompetencja, brak faktycznych planow programowych, koncepcji i kierunku rozwoju i chaos, chaos, chaos.

- Ciągłe reżyserowanie dyrektora, co wiąże  się z wypłacaniem sobie ogromnej kasy.

- Niegospodarność: 3 kancelarie prawne, bo dyrektor miał i ma dużo spraw sądowych z pracownikami, około 14 spraw i to nie koniec pewnie.- Dyrektor rozliczał prywatne wizyty w teatrach za granicą na urlopie jako część delegacji.

- Bardzo drogie bilety dyrektora na spektakle za granicą opłacane były jako "delegacja", która de facto odbyła się podczas wakacji z żoną (zwrot kosztów nastąpił prawdopodobnie na podstawie umowy wystawionej na coś innego).

- Przykład niegospodarnego wydatkowania środków: finansowanie prowadzenia rozmaitych szkoleń/warsztatów zaprzyjaźnionych z dyrektorką osób, które uzurpowały sobie umiejętności  szkoleniowe, i trenerskie oraz posiadanie wiedzy specjalistycznej. Nigdy te szkolenia nie przyniosły żadnych wymiernych efektów.

- Jest przyzwolenie na szastanie pieniędzmi przez reżyserów.

- Kwota rekompensaty „polockdownowej” z ministerstwa kultury (dedykowana pracownikom sceny, którzy nie zarabiali z powodu niegrania spektakli) została podzielona na wszystkich pracowników teatru włączając piony,które pracowały online z pełnym wynagrodzeniem. Zespół aktorski otrzymał kwoty uznaniowe. Różnice osiągały ponad 100%.

- Nagrody roczne przyznawane bez żadnych zasad.

- Nieprzejrzyste zasady przyznawania nagród dla pracowników na koniec roku.

Komentarz [ACz]: 

"Święta uznaniowość", w którą ślepo wierzymy jak zaklęci, którą karmi się pracowników jak wiernych opłatkiem, nie ma nic wspólnego ani z ustawą o finansach publicznych, ani z kodeksem pracy (Art. 112: "Pracownicy mają równe prawa z tytułu jednakowego wypełniania takich samych obowiązków; dotyczy to w szczególności równego traktowania mężczyzn i kobiet w zatrudnieniu". Art. 113: "Jakakolwiek dyskryminacja w zatrudnieniu, bezpośrednia lub pośrednia, w szczególności ze względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony, zatrudnienie w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy – jest niedopuszczalna"). "Uznaniowość" w przyznawaniu nagród - nie oznacza, że pieniądze wydawane mają być według uznania pana i władcy, lecz w uznaniu za konkretne zasługi czy osiągnięcia, które trzeba należycie uzasadnić. To są wciąż pieniądze publiczne i muszą być wydatkowane zgodnie z zasadami określonymi w art. 44 ustawy o finansach publicznych: w sposób celowy i oszczędny, z zachowaniem zasad uzyskiwania najlepszych efektów z danych nakładów i optymalnego doboru metod i środków służących osiągnięciu założonych celów.

- Długi, brak księgowości przez lata i masa niewyjaśnionych dotąd spraw finansowych zamiatane są pod dywan także przez władze miasta, bo pewnie nie chcą takiego "rozgłosu". Pytanie, dlaczego zdegradowano poprzedniego dyrektora i nadal tam pełni funkcję?

 

3. STYLE ZARZĄDZANIA cz. I

- Dyrektor traktował Teatr (gdy tam byłem przez rok jego pontyfikatu) jak prywatną instytucję towarzysko-biznesową. 

Żyjesz dobrze z dyrektorem, nie przeciwstawiasz się mu, przytakujesz- jesteś obsadzany i zarabiasz. Ot proste zasady. Gdy nastał, zaczął od czystek, wyrzucając wszystkich, którzy wypowiadali się krytycznie (np.w internecie), mieli uwagi co do jego dyrekcji. Otwarta, swobodna i nieskrępowana atmosfera w teatrze zmieniła o180 st. Powstała instytucja rodem z PRL, gdzie szepce się po kątach i uważa co się mówi i do kogo. Absolutnie feudalne stosunki. Pracownicy traktowani przedmiotowo, wybitni gdy byli potrzebni dyrektorowi, mierni gdy ich przydatność spadła. Zarządzanie w konflikcie to jego domena.

- Dyrektor proponował pracownikom pisanie płatnych recenzji pod pseudonimem

- Zakaz uczestniczenia w bezpłatnych szkoleniach skierowanych do pracowników kultury ("napisz, niech Ci wyślą materiały").

Ani razu, na prośbę o szkolenia zawodowe, warsztaty nie otrzymałam pozytywnej decyzji dotyczącej dofinansowania

- Moja praca od 10 lat nie była ani razu doceniona choćby słowem "dziękuję". Dyrektor za każdym razem, rozmawiając ze mną, pyta osoby mu towarzyszącej kim jestem. Te "małe"  rzeczy, istotnie wpływają na motywację do pracy i "klimat". Jednocześnie teatr współfinansował studia MBA osoby z kadry zarządzającej - nie wpłynęło to jednak w zadne sposób na zmianę w kompetencjach i umiejętnosciach zarzadzania zespołem (dalej agresja, przemoc). Rozwój własny pracowników był zawsze zagrożeniem dla dyrekcji.

- Trudno opisać konkretne zachowania dyrektora, bo było ich dużo. Widziałam wiadomości, które wysyłał do swojej asystentki - jesteś popierdolona itd,słyszałam wrzaski na aktorów w gabinecie - wypierdole cię stąd, spierdalaj, popierdoliło cię do reszty, jesteś nikim, jesteś tępy itd. - przy tych sytuacjach była obecna zastępczyni, ale nie reagowała. Koordynatorka pracy artystycznej pracowała po 10-12 godzin na dobę i to nie dlatego, że wyjątkowo był trudny czas, tylko tego od niej notorycznie oczekiwano. Sama musiała wykonywać pracę dwóch osób (ponieważ miesiąc czy dwa przed objęciem ochroną emerytalną zwolniono drugą koordynatorkę).

- Kiedy zaczęłam pracę w T, cały dział obsługi widza podległy bezpośrednio pod X, był albo na lekach uspokajających albo na przeciwbólowych. Dziewczyny brały leki codziennie. X rozbiła trzy działy Bow, niszczyła zespół techniczny T, który na początku jej  podlegał wraz z jego ówczesnym kierownikiem człowiekiem duszą. To było potworne doświadczenie patrzeć jak wyżywa się na tym wspaniałym i wrażliwym człowieku, który jest jednym z najlepszych profesjonalistów w swoim fachu.

- "Normą" było, że po wyjściu z gabinetu X było się obmówionym przez nią. Nieważne kim się było. Nie oszczedzała nikogo. Przez kilka lat obserwowałam jak z jej gabinetu wychodzili zapłakani lub zdruzgotani czy załamani ludzie, młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni.

 Niszczyła każdego. Wrzeszcząc, szczując zastraszając.

-  wielokrotnie widziałam osoby po wyjściu ze spotkania z Dyrekcją. Permanentny, codzienny strach pionu administracyjnego przed chodzeniem na codzienne/co kilka dni rozmowy z Panią Dyrektor. Nigdy nie było wiadomo, na jaki humor się trafi. Następnie zdenerwowane, roztrzęsione, zapłakane osoby wracające do biura. Często nawet nie chciały mówić o tym co się działo. Pamiętam, że jedną z dziewczyn Dyr. skrzyczała, nazwała od idiotek, sabotażystek które na niczym się nie znają, po czym kiedy dziewczyna się rozpłakała, Dyr podchodziła, głaskała po ramieniu i mówiła "Wiesz przecież, że robię to dla Twojego dobra"

- Słyszałam również o konieczności brania urlopu w tym samym czasie kiedy Dyr, gdyż jak sama mówiła "inaczej jak mnie nie będzie a Wy będziecie, to nie będziecie pracowali"

- Przy innych pracownikach - podnoszenie głosu lub lekceważenie konkretnej osoby, która w danym dniu/ ostatnim czasie jakoś "podpadła" Dyrektorce.

- Odnoszenie się do mnie i do innych osób wg humoru - nigdy nie wiadomo, w jakim pani dyrektor będzie humorze, czy będzie można odetchnąć z ulgą, czy też za każde zadanie w pracy będzie się dostawać bezzasadny opieprz. Odeszłam z pracy.

- Przestano nas informować o zakażeniach covid-19 w teatrze, informujemy się sami pocztą pantoflową. Nie odwołuje się prób, ani spektakli z tego powodu, ktoś kto był zarażony i mógł zarażać, idzie na odosobnienie, a my pracujemy dalej. Testowana jest tylko część pracowników, która miała bezpośredni kontakt z tą osobą - zdaniem pracodawców długie przebywanie w jednym małym pomieszczeniu nie jest kontaktem bezpośrednim. Pracujemy więc z zakażonymi, a potem nic o tym nie wiedząc, idziemy do naszych dziadków, dzieci, bratanków, przyjaciół, jedziemy na plany filmowe itd...

-  emocjonalne ataki Dyr. na mnie oraz świadomość, że to mnie Dyr. będzie obwiniać o wszystko, spowodowały, że zaczęłam wątpić w swoje kompetencje i nie czułam się bezpiecznie podczas wykonywania pracy. 

- Wszyscy ostrzegali mnie przed tym, żebym uważała bo to co teraz zrobię zadecyduje o tym czy zostanę zwolniona czy nie. Podkreślali, że Dyr. specjalizuje się w tym żeby znajdować „haki” na osoby, które chce zwolnić. Że może nie zrobi tego teraz ale znajdzie do tego pretekst za pół roku. Że jeśli lubię te pracę i zależy mi na niej to nic nie zrobię. Że nie warto bo on może mi zaszkodzić. Że lepiej to przemilczeć. To pokazuje, że nie tylko we mnie Dyr wzbudza stres. Uczymy się z tym żyć.

- Bałam się przychodzić do pracy i rozmawiać z innymi pracownikami, bo w teatrze bardzo dobrze funkcjonował i funkcjonuje mechanizm podwójnych agentów. 

- Poniżanie. Wykrzykiwanie. Nikt nie reagował, boją się stracić pracę. Jedna osoba podtrzymała na duchu, ale tylko w rozmowie osobistej.

- Dyrektor jest mobberem, więc w trakcie trzech lat ma wiele procesów sądowych (12 -15)

- Pod zasłoną walki z mobbingiem, z dyskryminacją, molestowaniem, sam stosuje przemoc...są to wyrafinowane metody działania.

- Większość zespołu jest tak zastraszona, że boi się mówić .

- Dyrektor dzwoni do niektórych pracowników, nakłaniając ich do zmiany zeznań, pod groźbą nieprzedłużenia umowy o pracę, szantażuje, zaszczuwa jednych, na drugich konfabulując. Bywa też,że dzwoni do reżyserów i opowiada przerażające zdarzenia, aby zniechęcić do niektórych aktorów. 

- PIP po kontroli przekazała sprawę  do prokuratury, a ta do sądu karnego. Sprawa jest w toku. Najgorsze jest to jednak że z znikąd pomocy nie ma na takie bezprawie dyrektora. Urząd milczy, odpycha od siebie, a to on powołał dyrektora, czekają na wynik sprawy, która nie wiadomo kiedy się skończy. Dyrektor w najlepsze rządzi w teatrze, zastrasza i dalej ma zamiar zwalniać pracowników i aktorów. 

 

Kolejne odpowiedzi w nastęnym "odcinku".

_________________________

 

Większość z powyższych sygnałów można sprawdzić w prosty sposób: wysyłając wniosek o informację publiczną. Może go wysłać każdy i każda, zapewnia nam to art. 61 Konstytucji RP. Ponieważ są to pieniądze publiczne, a nie prywatne, i jest to budżet instytucji, a nie "budżet dla dyrektora", informacja o ich wydatkowaniu jest jawna, a osoba zarządzająca teatrem ma za zadanie dysponować nimi w sposób zgodny z m.in. ustawą o finansach publicznych, zgodnie z którą wydatki publiczne powinny być dokonywane w sposób celowy i oszczędny, z zachowaniem zasad uzyskiwania najlepszych efektów z danych nakładów i optymalnego doboru metod i środków służących osiągnięciu założonych celów, w sposób umożliwiający terminową realizację zadań oraz w wysokości i terminach wynikających z wcześniej zaciągniętych zobowiązań. Możemy więc pytać o:

- faktury

- wydatki na taksówki wraz z dokumentami potwierdzającymi cel podróży i osobę podróżującą

- umowy

- wydatki z kart służbowych

- szczegółowe informacje o podróżach służbowych

- nazwiska, kwoty i uzasadnienia nagród (w tym także tych, które otrzymał dyrektor)

- inne sprawy.

Więcej o prawie do informacji (jak pytać, o co pytać) znajdziesz na 

Pieniądzy w kulturze moim zdaniem nie jest mało. Znajdą się szybko - wystarczyłoby poddać wydatki społecznej kontroli.

 

__________________________

Alina Czyżewska

C.D.N.

 

All Posts
×

Almost done…

We just sent you an email. Please click the link in the email to confirm your subscription!

OKSubscriptions powered by Strikingly